Zanim polecisz do Szanghaju

Miałam przyjemność spędzić tydzień w Szanghaju u moich przyjaciół. Tym razem nie przygotowywałam się za bardzo do podróży. Chciałam być zaskoczona… Miałam zabrać ciepłą kurtkę, bo w lutym jest zimno, i pieniądze na zwiedzanie i zakupy. No i jeszcze jedna zmiana w porównaniu z innymi podróżami: zdecydowałam się na nocleg w prywatnym mieszkaniu gospodarzy. Poniżej prezentuję kilka ważnych informacji, które warto wiedzieć, zanim polecisz do Szanghaju.

Życie na co dzień

Ogromna rozpiętość miasta sprawia, że przemieszczanie się po nim jest czasochłonne.

Na zaskoczenie nie musiałam długo czekać. Podróż metrem z lotniska do mieszkana moich przyjaciół zabrała 2 godziny. To 23 milionowe miasto ma rozpiętość 100 km. Dwie przesiadki, tłumy Szanghajczyków, walka o miejsca w wagonie, przepychanie się, jakby to było normą, od razu pokazały mi, że nie jestem w Europie. Pilnowanie bagażu stało się moim nawykiem a nosy tubylców w smartfonach to widok tak powszechny jak poranny spacer z kubkiem Starbucks’a w Nowym Jorku.

W mieszkaniach i wielu lokalach nie ma ogrzewania.

Kończąc jazdę metrem pomyślałam sobie: uff… teraz już tylko ciepła herbata i ciepłe łóżeczko… A tu kolejna niespodzianka: w domu ziąb, bo w południowej części Chin nie mają ogrzewania w mieszkaniach. Na szczęście był klimatyzator, który dmuchał ciepłym powietrzem, ale i tak jak się go wyłączyło, to było zimno. Dla mnie, zmarzlucha, gospodarze kupili dodatkowy grzejnik, coś jak farelka, i było ok. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że w mieszkaniach Chińczycy chodzą w kurtkach. Również w miejscach publicznych, jak np. bary. Dziwne to było dla mnie jeść obiad w kurtce puchowej… Ale cóż…

Brak kawy w lokalach i spowodował, że odzwyczaiłam się od jej picia.

Kawa nie jest popularna w Chinach. Owszem, można ją kupić w Starbucks’ie czy innych europejskich kafejkach, ale nie zawsze personel potrafi ją dobrze zrobić. Zamiast więc stresować się brakiem dostępności mojego ulubionego napoju, zaczęłam więcej pić herbaty i gorącej wody. Tak, wody, gdyż jest podawana prawie do każdego. To ma sens, bo możesz się nią dobrze rozgrzać w mróz.

Kontrole bezpieczeństwa

Na każdej stacji metra i w obiektach publicznych jak drapacze chmur, muzea, trafisz na kontrolerów jak na lotnisku. Twój bagaż będzie prześwietlony jak na lotnisku. Łącznie z większą torbą z aparatem.

Toalety? A co to jest???

Szok. Niby technicznie Chiny idą naprzód jak błyskawica, to jednak w sferze podstawowej higieny jest nad czym pracować. O ile w mieszkaniach jest normalny sedes to w miejscach publicznych spotkasz latryny! Spłukiwane i zabudowane ceramiką :-) W dodatku najczęściej nie ma mydła, aby umyć ręce, nawet w barach. Trzeba mieć swoje.

Migawki z Szanghaju:

Technologia

Internet

Jestem pod wrażeniem chińskiej technologii i funkcjonowania społeczeństwa na ciągłym „podłączeniu”. Co prawda chiński rząd blokuje połączenia z „normalnym” internetem, ale mają swój :-) Niemal wszyscy korzystają z aplikacji WeChat i mają w niej wszystko: podłączenie z kontem bankowym, sieć kontaktów na wzór facebooka, swój własny kod QR. Pozwala on np. na automatyzację zarówno sprzedaży zestawu kurczaków w KFC czy zakupu biletu na metro. Dzięki aplikacji możesz także wypożyczyć parasol na stacji metra tak jak u nas wypożycza się rower. Co ciekawe, jeśli z kimś nawet chwilę miło porozmawiasz np. w metrze, jest w zwyczaju dodać się do kontaktów w WeChat skanując po prostu kod QR nowego znajomego.

Elektronika

Z racji tego, że jestem fanką – gadżeciarą – elektroniki, dużo czasu spędziłam w salonie prężnie rozwijającej się chińskiej marki Xiaomi (siaomi). Wzorują się na amerykańskim Apple i wychodzi im to całkiem dobrze. Proste, minimalistyczne formy i możliwość skonfigurowania niemal każdego sprzętu w domową sieć zachwyciły mnie bardzo. Kupiłam sobie czajnik z bluetooth, dzięki czemu za pomocą aplikacji w telefonie mogę zdalnie go włączyć oglądając film w pokoju oraz ustawić swoją temperaturę i czas utrzymywania wody w cieple. Genialna sprawa. Cena czajnika: ok. 100 PLN. Bez zastanowienia kupiłam także termometr elektroniczny, który podaje temperaturę ciała natychmiast. Cena: 70 zł PLN. Nie darowałam sobie też zakupu selfie-sticka, który jednocześnie jest wygodnym statywem. Cena: 45 PLN. Uwielbiam eleganckie wykonanie, dobrą jakość i bardzo przyzwoitą cenę.

Jak działa czajnik? Poniżej video.

Nowoczesne budownictwo

Szanghaj ma najszybszą windę na świecie!

Uwielbiam podziwiać widoki z wysoka. Wybieram często takie miasta na swoje podróże, żeby wjechać na najwyższy jego budynek. Tak też zrobiłam w Szanghaju. W nowoczesnej dzielnicy Pudong New District, która została zbudowana ok. 25 lat temu na pustkowiu z chwilą fali chińskiego bumu, wyróżnia się Shanghai Tower. To największy drapacz chmur w Azji i drugi na świecie (po Burj Khalifa w Dubaju). 128 pięter (wjeżdża się na 118p), wysokość 632 m (wjeżdża się na 562 m). Najszybsza winda na świecie wjeżdża na górę z prędkością 20 m/s! To oznacza, że na 95 piętrze znajdujesz się w 45 sekund. Potem nieco zwalnia, żeby bezpiecznie dowieźć pasażerów na piętro 118.

Na poniższym filmiku zobaczysz, bryłę Sky Tower:

Podróż

Jeśli chcesz wylecieć do Chin, oprócz paszportu musisz mieć wizę (260 PLN). W innym artykule opisałam, jak się ubiegać o wizę do Chin.

Lot jest długi i trwa 11 godzin z Monachium. Po przylocie spędzasz ok. 45 min. na kontroli paszportowej. Sprawdzą ci wizę, dostaniesz pieczątkę i kartkę z Twoimi danymi, którą oddajesz przy wylocie. Zrobią ci zdjęcie kamerą termowizyjną. Jeśli jesteś chory, będziesz miał problem…

Nie piszę o zwiedzaniu starówki czy typowych miejsc, które są odwiedzane przez wszystkich. Te informacje są ogólnodostępne. W popularnych miejscach było tłoczno z racji nadchodzącego Chińskiego Nowego Roku Psa.

Podsumowując: ciekawe miasto kontrastów. Nowoczesna technologia ściera się z biedotą. Wrócę tu jeszcze!

O jedzeniu napiszę w innym poście. Udostępnij wpis lub skomentuj jeśli ci się spodobał.

Pozdrawiam!


O autorze

Podróżniczka, fanka dobrej kuchni, muzyki i tańca. Doświadcza chwile biorąc dla siebie co się da „tu i teraz” najczęściej w dobrym towarzystwie. Lubi chodzić drogami znanymi i nieznanymi odkrywając miejsca swoim, kobiecym okiem.



© 2014 – My Elegant Travel by Malgo Williams – Wszelkie prawa zastrzeżone